Natasza Socha. Wydawnictwo Dwukropek.
Pobyt na urokliwej wsi i opieka nad koniem dla wielu dziewczynek mogłyby być spełnieniem marzeń. Lena zdecydowanie do nich nie należy. Zdecydowanie bardziej woli szwendać się po mieście z koleżankami albo spędzać wolny czas z telefonem w ręku. Tymczasem „za karę” zamiast do słonecznej Hiszpanii trafia na wakacje do wiejskiego gospodarstwa ciotki Zuzanny.
„Czy konie da się lubić?” Nataszy Sochy to pierwsza część serii „Lena i Hektor”, skierowanej do młodych czytelników w wieku 9+. Akcja zaczyna się w dniu zakończenia roku szkolnego i od razu przenosi nas w wakacyjny klimat, dlatego książka świetnie sprawdzi się jako lekka, letnia lektura.
Lena jest dwunastolatką „drobną jak patyczek do lodów” i zdecydowanie nie należy do fanek sielskich klimatów. Brak zasięgu, wiejskie obowiązki i pomoc ciotce przy zwierzętach nie napawają jej optymizmem. Nawet poznanie Hektora — ogromnego konia, którym ma się zajmować — nie wywołuje u niej zachwytu. A jednak małymi krokami dziewczynka zaczyna budować więź z rumakiem i odkrywać, że życie poza ekranem też może mieć swój urok.
„Czy konie da się lubić?” od Wydawnictwa Dwukropek to opowieść o zbuntowanej nastolatce, która z zaskoczeniem odkrywa, że wakacje bez telefonu, internetu i miejskich atrakcji wcale nie muszą być nudne. Nawet jeśli tych chwil nie wrzuci się do social mediów i nie obsypią ich lajki.
Bo ceną za pobudkę bladym świtem, zafundowaną przez koguta, może być przyjaźń z koniem, nowe spojrzenie na świat i przygody, których Lena zupełnie się nie spodziewała.
Ja chętnie spędziłabym wakacje u takiej cioci.



Recenzja dostępna dzięki współpracy z juzczytam. Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej propozycji.